Do Ojcowa najlepiej się dostać skręcając z krajowej 4 na Sępów, potem prosto i w Woli Kalinowskiej w prawo. Dojedziemy wtedy do dużego parkingu po prawej stronie tuż przed początkiem Ojcowa. Bezpośrednio do tej miejscowości wjechać nie można także jest to najlepsze miejsce na zostawienie pojazdu. Ważna sprawa: jeżeli podjedziemy w godzinach pracy pana parkingowego pojazd należy zostawić koło parkingu, a nie na nim ponieważ cennik jest mocno wygórowany a do tego parking nie jest strzeżony - po prostu zwykłe zdzierstwo.
Znaleźć zamek nie jest trudno. Wystarczy stanąć na w/w parkingu plecami do drogi a po lewej stronie będziemy mieli rzeczkę prowadzącą do Ojcowa a po prawej na skale zobaczymy zamek a prawdę mówiąc tylko to co z niego zostało: resztki murów, studnię o głębokości 40 m, wierze i główną bramę. Wszystko osadzone na skale w przepięknej okolicy a w połączeniu z urokiem Ojcowa naprawdę zawsze będzie chciało sie tam wracać.
Stan ruin tego typowo obronnego zamku nie dziwi biorąc pod uwagę, że historia miejsca sięga czasów Władysława Łokietka, który ukrywał się w tych okolicach przygotowując do walki o tron. Istniał tu prawdopodobnie już wtedy drewniany gród, który rozbudował Kazimierz Wielki a miasteczko niedaleko niego nazwał właśnie na cześć swojego ojca. Dalsze losy zamku nie są burzliwe. Zmieniał kolejno właścicieli, w 1655 r. zdobyty przez Szwedów, którzy okradli go ale pozostawili w stanie nie naruszonym. Później przeprowadzono kilka prób odbudowy, z których żadna jednak nie doszła do skutku. Jedna z legend mówi o wykłuciu oczu w tym miejscu przez Władysława Łokietka jakiemuś Skarbimirowi - chodziło podobno o kobietę - Witysławę, do której poszkodowany za bardzo się przystawiał.
Fajne miejsce do zobaczenia przy okazji zwiedzania Ojcowskiego Parku Narodowego, wstęp płatny, ale koszt biletu nie przekracza 3 zł. Na sam zamek, łącznie z wchodzeniem pod górkę, poświęcić trzeba nie więcej jak 1 godzinę.